Rok 2024 był dla mnie rokiem szczególnym, z dwóch powodów.
1. Najpierw ten weselszy, potem ten ponury:
2. Wyjeżdżaliśmy za granicę:
3. To były piękne dni czyli pojawiliśmy się m.in. na:
4. Wybraliśmy z Klubami „Tygodnika Powszechnego”:
5. Nadal rozwija się działalność Piwnicy Powszechnej czyli lokalu Krakowskiego Klubu „TP”. O tym. co się tam dzieje, informują kolejne numery naszego biuletynu „Piwnica Powszechna”.
6.Oprócz tego:
7. I jak co roku, odrobina entomologii.
1. Na obchody swej osiemdziesiątki wybrałem Nowy Dwór w Goszycach.
Jest to miejsce związane z rodziną Turowiczów (Tu przyszła na świat Anna Turowiczowa, wnuczka Artura Zawiszy, właściciela Goszyc). Dziś dworem zawiaduje wnuk Jerzego Turowicza.

Liczni goście rozproszyli się po przydworskim parku. Zaczynały się rozmowy towarzyskie. (fot. Adam Walanus)

Można też było zasiąść pod klonami i rozmowy prowadzić „bardziej stabilnie”. Jak widać, wielu skorzystało z tej możliwości. (fot. Adam Walanus)

Odśpiewałem parę ballad dziadowskich. (fot. Adam Walanus)

Podzieliłem się z gośćmi kluczowymi faktami ze swego życia (daty, fotografie). (fot. Adam Walanus)

Zaczyna się dzielenie tortów urodzinowych. (fot. Adam Walanus)

Dostałem szczególne prezenty – np. „laurkę” Andrzeja Mleczki.

Zostałem też obdarowany portretem wykonanym przez sztuczną inteligencję.
2.1 Jedna z firm-użytkowników naszego oprogramowania, znajdująca się w Turcji, zamówiła u nas przeszkolenie personelu. Zwykle przy takiej okazji przedłużamy pobyt w danym kraju o parę dni, by coś zwiedzić przy okazji. Tym razem towarzyszyły nam małżonki.
Zaczęliśmy od Muzeum Anatolijskich Kultur w Ankarze. Jest to niezwykle ciekawe muzeum. A nawet najciekawsze, co można zwiedzić w Ankarze. Obejmuje zabytki paleolitu, neolitu, chalkolitu, wczesnego brązu, asyryjskie, hetyckie, frygijskie, późnohetyckie, urartyjskie, lidyjskie i klasyczne.

Figura Kibele, pochodząca z Çatalhöyük, gdzie archelodzy odkopali osadę z epoki neolitu (ok.6000-5500 p.n.e.).

Tabliczka z okresu aktywności kupieckich kolonii asyryjskich na terenie Anatolii. Jest to zobowiązanie dłużnika do spłaty zadłużenia w określonych ratach i terminach. Zawiera też opis sankcji, jakie będą podjęte w razie zalegania ze spłatami.

Wiele bóstw czcili Frygijczycy, ale tylko jedno z nich miało ludzką postać: bogini Matka (utożsamiana z Cybele). Przedstawiana jako stojąca, dojrzała kobieta, patrząca w przód, ubrana w długą szatę. Na głowie polos (charakterystyczna wysoka cylindryczna korona), w rękach przedmioty wskazujące na jej boskość – tutaj owoc granatu.
Figura Cybele jest datowana na VI. w p.n.e. i pochodzi z Hattuszy (dziś Boğazköy). Hattusza była stolicą imperium Hetyckiego. Po zdobyciu i zniszczenie w XI w p.n.e. przez tzw. Ludy Morza, jakiś czas była opuszczona, aż zasiedlili ją Frygijczycy.

Tu wybrane obiektu pochodzące z wykopalisk na terenie dawnej frygijskiej stolicy Gordion (tej, gdzie znajdował się gordyjski węzeł). Większość jest z VIII w p.n.e.

Fragment ortostatu (dolna ściana nawy, zwykle z wielkich bloków kamiennych) z Wielkiego muru w Karkemisz (Kargamisz). IX-VIII w p.n.e. Dwie postacie na rydwanie. Jedna trzyma lejce, druga strzela z łuku. Pobity, nagi wróg leży pod końskimi kopytami, ze strzałą w boku, a jego postać jest wyraźnie pomniejszona.

Bożena obok posągu jednego z władców hetyckich.

Bożena w drodze na Ak Kale (Biały Zamek) dominujący nad starą Ankarą).

Z Ak Kale można podziwiać niemal całą Ankarę. Powyżej parę ciekawych budynków.

A tutaj cała nowoczesna dzielnica w Ankarze.

Przy budowie Białego Zamku wykorzystywano materiał budowlany po dawniejszych budowlach. Fortyfikacje zamkowe zaczęto wznosić jeszcze w VIII w. p.n.e. Potem wielokrotnie burzony, odbudowywany, i znów niszczony ... Obecnie zabezpieczona ruina. Wiele fragmentów jest z VIII-IX w.

Cesarz August uczynił ówczesną Ancyrę stolicą rzymskiej prowincji Galacja.
W latach 25-20 p.n.e. wzniesiono tam Augusteum, świątynię Augusta i Romy. Po śmierci Augusta, na brązowych kolumnach u wejścia, a także na murach świątyni (wewnątrz i na zewnątrz) umieszczono tekst Res Gestae Divi Augusti (czyli Czyny boskiego Augusta), po łacinie i po grecku. niektóre z tych tablic się zachowały. Przewodnicy zwracają uwagę na następujący fragment:
Rozdział 8.
1. Zwiększyłem liczbę patrycjuszy na rozkaz ludu i senatu, gdy po raz piąty zostałem konsulem.
2. Trzykrotnie zmieniałem skład Senatu, a w czasie mojego szóstego konsulatu (28 p.n.e.) przeprowadziłem spis ludności z Markiem Agryppą jako moim kolegą. Ceremonii oczyszczenia dokonałem czterdzieści dwa lata po ostatniej; w spisie tym zarejestrowano 4 063 000 obywateli rzymskich.
3. Potem po raz drugi przeprowadziłem spis ludności na własną rękę, podczas konsulatu Gaiusa Censorinusa i Gaiusa Asinusa (8 p.n.e.); w spisie tym zarejestrowano 4 233 000 obywateli rzymskich.
4. I po raz trzeci przeprowadziłem spis ludności na własną rękę z Tyberiuszem Cezarem, moim synem, jako kolegą podczas konsulatu Sekstusa Pompejusza i Sekstusa Appuleiusza; w spisie tym zarejestrowanych było 4 937 000 obywateli rzymskich (14 n.e.).
Można w tym tekście dopatrywać się potwierdzenia Ewangelii wg. św. Łukasza. Tylko, że z tekstu wynika, że spisywano obywateli rzymskich. Czy spisywano inną ludność? I czy Herod idąc śladem Augusta również u siebie zarządził spis, tego nadal nie wiadomo.

Tę kolumnę wzniósł cesarz Julian (tak, ten zwany Apostatą) na pamiątkę swej bytności w Ancyrze w r. 362.

U stóp kolumny Juliana kładą się psy. Nie wiem, czy szukają cienia, czy odwrotnie, chcą ogrzać się od kamienia kolumny.

W sklepikach i straganach z pamiątkami wiele przedmiotów naśladuje obiekty z muzeum.

Ale nie brak i innych artykułow. I to niekoniecznie miejscowych.

Wspominałem, że wiele frygijskich obiektów w Muzeum Kultur Anatolijskich pochodzi z Gordionu. Wybraliśmy się i my do Gordionu. O roli Gordionu jako stolicy świadczy duża liczba kurhanów – ziemnych kopców przykrywających pochówki elity społeczeństwa – które są dziś najbardziej uderzającą wizualnie cechą tego miejsca. W rejonie Gordionu znajduje się ponad 100 kurhanów, z których największy po 2700 latach erozji ma 53 metry wysokości. Ten kurhan, zwany „grobowcem króla Midasa”, pochodzi z ok. 740 r. p.n.e. Najpradopodobniej zawierał grobowiec nie samego Midasa, ale ojca Midasa, Gordiasa, i dlatego można go uważać za pierwszy poważny projekt budowlany króla Midasa. Dla Midasa bardzo ważne były stosunki polityczne z obszarami zarówno na wschód, jak i na zachód od swojego królestwa: intrygował w niespokojnych królestwach satelickich imperium asyryjskiego, na terenie dzisiejszej południowo-wschodniej Turcji, a ożenił się z córką władcy greckiego miasta Kyme na zachodnim wybrzeżu Azji Mniejszej.

Obok kurchanu jest muzeum, które prezentuje dużą ilość zabytków z Gordionu i okolic, uporządkowane wg epok. Oczywiście z wyjątkiem tych obiektów, które są Muzeum Kultur Anatolijskich w Ankarze.

Ok. 800 r. p.n.e. ogień strawił akropol Gordionu. Nim odbudowano go, na pogorzelisko naniesiono ok. 5 m gliny i dopiero na niej osadzono fundamenty nowej warowni. Pod gliną, jak w kapsule czasu, zachowała się ogromna ilość obiektów, charakterystycznych dla epoki żelaza. W gablocie niektóre z nich.

W 1957 roku archeolodzy postanowili sprawdzić, co faktycznie kryje się w kurhanie króla Midasa. Przebito korytarz do środka kuhanu, gdzie znaleziono drewnianą komorę grobową.

Komora grobowa w kurhanie jest najstarszym stojącym drewnianym budynkiem na świecie.
Wycięto parę otworów w ścianach komory. Przez nie można nieco dojrzeć, co w jej wnętrzu. Kiedyś wpuszczano do środka. Obecnie dostępu bronią kraty z kłódami. I monitoring.

Tutaj jest model komory grobowej największego kurhanu.

A tu widok na wykopalisko prowadzone na akropolu Gordionu. W dali widać kilka kurhanów. Jak już wspomniałem jest ich ponad setka.

Pojechaliśmy też do Çatalhöyük, by zobaczyć osadę z epoki neolitu. Wykopaliska obudowane są wielką halą.
Osada w Çatalhöyük została zbudowana z mułowych cegieł w neolicie, w czasie, gdy ludzie przeszli od polowań i zbieractwa do wspólnego życia w domach i uprawy roli.
Pierwsze domy zbudowano ok 7400 p.n.e. Gdy dom potrzebował odnowienia, burzono jego górną część, zasypując dolną i na tym stawiano dom nowy. Wielokrotne „przebudowy” spowodowały, że niektóre budynki miały w sumie 21 m

Tutejsi mieszkańcy chowali swoich zmarłych pod posadzką, na której spali. Z biegiem czasu pochówki te były często ponownie otwierane, aby objąć więcej ciał, czasami do 60 w tym samym budynku. W jednym z domów, znaleziono pochówek dziecka z około 6500 roku p.n.e. z kilkoma rzadkimi artefaktami, takimi jak fragment tkaniny i drewniane nakrycie głowy.

Przed wejściem na teren wykopalisk postawiono repliki neolitycznych domów, aby zwiedzający „mogli się poczuć” jak mieszkańcy osady przed ośmioma tysiącami lat. Domy były stawiane jeden tuż przy drugim, bez żadnego odstępu. Nie było jedynie „wejścia wprost z ulicy”. Tym jednym owe domy odbiegają od dawnych. Do wnętrza dawnych domów wchodziło się z dachu.

Wnętrza domów dawni mieszkańcy zdobili „malowidłami” ochrą. Na ścianach repliki malunków z wykopalisk.

Tutaj widać drabinę, po której się wchodziło i wychodziło z domu.

Jeśli ktoś nie miał talentu malarskiego, mógł zdobić ściany motywem geometryczny, albo po prostu odciskami własnej dłoni w ochrze.

Widok na Hassan Dağı (3268 m n.p.m.) z okolic Sultanhanı.
<
Kapadocja kojarzy się przede wszystkim z podziemnymi klasztorami, które anachoreci drążyli w tufach. Powstawały one od IV do XI w. Mnisi ukrywali się w nich przed prześladowaniami.
Jeden z bardziej rozbudowanych klasztorów znany jest jako Zamek Selime lub Katedra Selime (Selime Castle, Selime Cathedrale). Pomieszczenia klasztorne są wysoko, przez kawałek podejścia z dna doliny prowadzą wygodne schody.

Tzw. „Drugi Hall” sklepiona kolebkowo sala o gigantycznych rozmiarach – 17 metrów głębokości, 6 m szerokości i 8 m wysokości. Była to główna sala, w której przyjmowano gości i odprawiano uroczyste posiłki. Wysokie łukowate okno i szerokie drzwi zapewniają obfite oświetlenie. Stopień dzieli długą salę (wizualnie i społecznie) na dwie części. W górnej części, zarezerwowanej dla najbardziej zasłużonych członków, ślepa arkada na grubych pilastrach, naśladuje górną emporę Drugiego Hallu. Cała sala była kiedyś otynkowana, i to kilkoma warstwami w górnej połowie. Czarny strop jest wynikiem późniejszych stanowisk kuchennych. Z tyłu Hallu znajduje się pomieszczenie w kształcie krzyża z rzeźbionym krzyżem na suficie. Pomieszczenie z prywatną toaletą w tunelu, posiadało kiedyś duże wahadłowe drzwi, które pozwalały głowie domowników zarówno na prywatność (do jedzenia lub spania), jak i na uroczyste wejście do głównej sali.

Przeciwległy kraniec Drugiego Hallu. Oświetlenie wydaje się pocieniać pilastry empory. Widać trzymetrowy zewnętrzny ganek sali.

Bożena wewnątrz bazyliki Selime. Bazylika jest jednym z największych i najbardziej wyrafinowanych podziemnych kościołów Kapadocji. Malowidła wskazują, że wykonano go ok. 900 r. n.e. Nawy boczne oddzielone są arkadami złożonymi na przemian z okrągłych kolumn i kwadratowych filarów. Kościół usytuowano tak, by dało się wykonać okna do dwóch absyd. Malowidła są niestety w bardzo złym stanie. Z większości pozostały jedynie kontury.

Wejście do bazyliki.

Od czasu do czasu przechodzimy przez pomieszczenia, z których można zerknąć na zewnątrz.

Dolina Ihlary (tur. Ihlara Vadisi) to rodzaj kanionu głębokiego na ok. 150 m, ciągnącego się ok. 15 km. W ciągu wieków powstało w niej ponad 100 kościołów. Dziś 13 kościołów dostępnych jest do zwiedzania.

Ścieżka biegnąca dnem doliny, prowadząca do znajdujących się w niej kościołów, raz po raz przekracza potok płynący dnem doliny, z pomocą służą tego typu kładki.

Większość dostępnych kościołów jest w bardzo złym stanie. Niektóre się walą. Nikt nie pilnuje, zwiedzający mogą robić w nich, co się komu spodoba. Np. zeskrobywać malowidła, wydrapywać oczy namalowanym postaciom. Powyżej fragment fresków w kościele Kokar.

Inny fragment fresków w kościele Kokar. Należą one do najlepiej zachowanych. W innych kościołach zachowały się co najwyżej kontury, albo i nic.

Bożena przed klasztorem w Gümüşler. Jest to jeden z największych klasztorów wydrążonych w skale i jest dziś dobrze pilnowany. Należy do tej grupy klasztorów, które mają otwarty dziedziniec. Duża część fresków zachowała się do tej pory. Pochodzą one z XI i XII w.

W jednym z pomieszczeń gospodarczych. W „dziurach" ongi znajdowały się naczynia z winem, albo beczki ze zbożem, albo jeszcze inne obiekty tego typu.

Pólnocna absyda kryje jeden z najlepiej zachowanych fresków. Po obu stronach drzwi – Zwiastowanie, wyżej – Narodzenie, u góry – Ofiarowanie w świątyni.

Na klasztornym dziedzińcu.

Tenże dziedziniec widziany z góry.

Widok Uçhisar – miasta, którego najstarszą część stanowią groty mieszkalne drążone w dwóch górach widocznych na zdjęciu.

Chyba najbardziej znanym miejscem w Kapadocji jest Göreme i znajdująca się w pobliżu dolina, stanowiąca „Muzeum na wolnym powietrzu”.
Jest starannie zagospodarowane, brukowane drogi prowadzą do kościołów wydrążonych w zboczach doliny. Tłumy turystów powodują tworzenie się kolejek pod ciekawszymi obiektami.

Stoimy pod wejściem do najciekawszego obiektu Göreme, jakim jest „Ciemny Kościół". Niestety, nie wolno w nim zdjęć robić.

W dolinie pod Göreme, jak i gdzie indziej w Kapadocji, z wielu kościołów i klasztorów pozostały jedynie tylne ściany, front nie wytrzymał trzęsień ziemi.

Bożena uśmiecha się, ale, mówiąć szczerze, jesteśmy ciut zawiedzeni Muzeum na wolnym powietrzu. Tylko dwa kościóły mają dobrze zachowane freski, w innych powydrapywano oczy świętym.

Jesteśmy natomiat pod urokiem doliny Zelve. Nie zachowały się tam takie freski, jak pod Göreme, ale nie ma tu takich tłumów, skały są ciekawsze i jakby więcej przyrody. Kilku następnych zdjęć z Zelve nie będę opisywał ani komentował, powinny same mówić za siebie.





No cóż, tuf jest miękki, łatwo się w nim drąży groty, ale nie jest zbyt wytrzymały. I w Zelve też większość frontowych ścian runęła. Wystarczy byle trzęsienie ziemi.


Z niektórych kościółów pozostały tak nikłe fragmenty.

Dwie skały u wejścia do doliny Zelve przypominają jakichś starców.

Ostatnim miejscem, jakie dowiedziliśmy w Kapadocji jest Devrent. Nie ma tam kościołów drążonych w skałach. Natomiast jest tam wiele ostańców o ciekawych kształtach. Ta skała powyżej nazywana jest wielbłądem.

Inny przykład skały, która coś przypomina. Nic dziwnego, że Devrent jest też określany, jako Dolina wyobraźni.

Różne skały w Devrent.

Devrent był ostanim zwiedzanym przez nas miejscem w Kapadocji. Objeżdżaliśmy ją wynajętym autem.
Bezpośrednio potem wróciliśmy do Ankary, skąd wylecieliśmy do Polski.
2.2 Do Madrytu i Bilbao polecieliśmy przede wszystkim by zwiedzić tamtejsze muzea. Dlatego z ulic Madrytu zamieszczam tylko parę zdjęć. Nie powiem, żeby architektura nas powaliła, ale też obracaliśmy się głównie w okolicy muzeów, stare centrum oglądaliśmy z autobusu.

Gmach, w którym się mieści Muzeum Narodowe Prado. Prado to łąka po hiszpańsku - gdy muzeum na zlecenie Karola III projektował Juan de Villanueva (1785 r.) był to teren poza zabudową miejską, stąd nazwa. Dla publiczności, muzeum otwarł dopiero wnuk Karola III -- Ferdynand VII, w 1819 r. Cóż, w międzyczasie Hiszpania toczyła wojny z Napoleonem. Wtedy było to Królewskie Muzeum Malarstwa i Rzeźby.

Plaza de Cibeles – czyli Plac Kybele, Kybele to starożytna frygijska bogini, której figurę umieszczono na fontannie pośrodku placu. Fontanna została zbudowana w latach 1777–1782, za Karola III. Projektantem był Ventura Rodriguez. Z fontanną widać Palacio de Cibeles czyli Pałac Kybele, zwany też Palacio de Communicationes, gmach Poczty Głównej w Madrycie. Zbudowany w latach 1907-1919 wg projektu Antonio Palaciosa i Joaquína Otamendiego, jest jednym z pierwszych i najbardziej reprezentatywnych przykładów architektury modernistycznej centrum Madrytu. Od 2007 roku jest siedzibą władz miejskich i burmistrza Madrytu.

Plaza de Colón czyli Plac Kolumba. W centrum placu neogotycki pomnik Krzysztofa Kolumba, wzniesiony w latach 1881–1885. Składa się z kwadratowej podstawy z płaskorzeźbami i ośmiokątnego filaru wyrzeźbionego w kamieniu przez Arturo Mélidę oraz trzymetrowej statuy wyrzeźbionej w białym włoskim marmurze przez Jerónimo Suñola. Całkowita wysokość wynosi 17 metrów.
Po lewej widać białą głowę, to Julia, dwunastometrowa rzeźba Jaume Plensy. Wystawiona na placu w 2018 roku, będzie tam stała do grudnia 2025, chyba że Rada Miasta Madrytu predłuży umowę o dwa lata, tj do grudnia 2027.
W tle neoklasyczny budynek mieszczący Bibliotekę Narodową i Muzeum Archeologiczne, wzniesiony w latach 1866-1892, wg projektu Francisco Jareño.

Początek ulicy Gran Via. W dali wyróżnia się budynek Fundacji Telefonica.

Dalszy ciąg ulicy Gran Via. Wysoki budynek w głębi to hotel Barceló Torre de Madrid.
Najpiękniejsze, naszym zdaniem, z madryckich muzeów, to muzeum-dom Joaquina Sorolli. W Polsce jest on niemal nieznany. Tymczasem Joaquín Sorolla y Bastida (1863-1923) to jeden z najpłodniejszych impresjonistów hiszpańskich, skatalogowano ok. 2200 dzieł. Ur. 27 lutego 1863 w Walencji, zm. 10 sierpnia 1923 w Cercedilla). W latach 1910-1919 zbudował willę w północnej części Madrytu, w której z rodziną zamieszkał w 1911 roku. Po śmierci artysty, jego żona utworzyła w jego domu muzeum. Znajdują się w nim 1294 obrazy Sorolli, z różnych epok, o różnych tematach i rozmiarach. A także 164 obrazy innych artystów.

Do
willi Sorolli przylega spory ogród, starannie przez artystę zprojektowany.

Różne fragmenty ogrodu przy Muzeum Sorolli.


Hiszpańska młodzież szkolna zwiedza muzea, ale jakże inaczej odbywa się to zwiedzanie, niż w Polsce.

To zdjęcie może dać pewne wyobrażenie o Muzeum Sorolli. Na ścianach obrazy jego autorstwa. z okresu, który określa się terminem „luminizm”. Pełne są światła. Większość z nich powstała latem nad Morzem Śródziemnym.

U góry „Pod markizą” Biarritz (1906). U dołu „Uchwycenie chwili” również w Biarritz.

Rybaczka z dzieckiem (1908)

„Port w Walencji” (1907)

„Góra Ulia” San Sebastian (1917-18)

„Stary most w Avila” (1910)

Jeden z pokoi w Muzeum Sorolli.

Nie zapisaliśmy, skąd jest ta rzeźba Madonny. Ale czy nie kojarzy się z Madonną z Krużlowej?
* * *
Kolejnym muzeum, które warto odwiedzić, jeśli ktoś interesuje się malarstwem, to Muzeum Thyssenów-Bornemiszów. Zawiera bogate zbiory, może nawet ciekawsze niż te w Prado. Jest tu trochę religijnego malarstwa od XIV-XVI w, sporo holenderskiego malarstwa XVII w. a zwłaszcza dużo XIX w (m.in. impresjoniści) i XX w.

Albert Bierstadt „Zachód słońca w Yosemite” (ok. 1843)

Wiliam Merrit Chase „W parku (ścieżka)” (ok. 1889)

Winslow Homer „Scena na plaży”(ok. 1869)

Claude Monet „Chata w Trouville, odpływ” (1881)

Paul Gauguin „Przychodzenie i odchodzenie” Martynika (1887)

Jedna z sal ze sztuką XX-wieczną

Marc Chagall „Madonna wiejska” (1938-42)

Edvard Munich „Chore dziecko” (1896)

Jacobus Vrel „Wnętrze z kobietą siedzącą przy kominku” (ok. 1654)
* * *
Zbiory Muzeum Narodowego Prado zawierają wiele arcydzieł, znanych w całym świecie, ale są one rozproszone po rozległych salach, pośród dzieł drugorzędnej wartości. Osobom wrażliwym rzucają się w oczy na tle tych mniej wartościowych, ale dla wielu mogą one ginąć wśród tamtych. Nie ma siły, by obejść Prado za jednym razem. Raczej trzeba się ograniczyć do wybranych dzieł. Niestety, w większości sal, zwłaszcza gdzie są arcydzieła, nie wolno robić zdjęć.

Rembrandt Harmenszoon van Rijn „Judyta na uczcie Holofernesa” (1634) Obraz należy do grupy klasycznych dzieł Rembrandta o tematyce starotestamentowej, malowanych w latach 1633-1635.- Bogate stroje, wspaniały puchar w kształcie łodzika i staruszka w głębi, pozwalają nam interpretować tę scenę jako Judytę na uczcie Holofernesa, podczas gdy jej służąca czeka z workiem, gotowa włożyć do niego głowę wrogiego wodza. Otwarta księga odnosi się do Biblii.

Jan Brueghel Starszy „Ślub na wsi” (1612). Orszak weselny przechodzi obok kościoła na wsi. Mężczyźni z obu rodzin prowadzą procesję, na której czele stoi pan młody, niosący w ręku kwiat (symbol małżeństwa). Panna młoda stoi dalej w towarzystwie dwóch mężczyzn. Panna młoda i pan młody noszą czarne stroje, z szerokimi kryzami, zgodnie z modą z początku XVII wieku.

Francisco de Goya „Królowa Maria Luiza na koniu” (1799). Królowa, której silną osobowość znakomicie opisuje Goya, jedzie na Marcialu, koniu którego jej podarował jej ulubieniec Manuel Godoy. W tle widoczny jest klasztor Escorial i góry Sierra de Madrid. Prace nad portretem rozpoczęto latem 1799 r. w La Granja, a ukończono je na początku października w El Escorial. Władczyni pozowała na podium, ubrana w mundur pułkownika Korpusu Gwardii. Inspiracją dla Goi był Portret konny Izabeli de Borbon pędzla Velazqueza, który znajduje się w Prado i który sam Goya skopiował w 1778 r.

Francisco de Goya
„Maria Józefa z Burbonów i Saksonii, Infantka Hiszpanii” (1900). Jest to córka Karola III i Marii Amalii Saskiej, zmarła niezamężna w 1801 roku w wieku 57 lat. Pióro rajskiego ptaka wdzięcznie zdobi jej nakrycie głowy, a na skroni nosi sztuczny pieprzyk, który wyszedł już z mody w 1800 roku. Warto zauważyć na ramieniu pas Orderu Królowej Marii Luizy.
Francisco de Paula Antonio z Burbonów i Burbonów-Parmańskich, książę Hiszpanii. (1800).
Don Francesco de Paula (1794-1865) był najmłodszym dzieckiem Marii Luizy Parmeńskiej. Według plotek był synem Godowa. W 1819 roku ożenił się ze swoją siostrzenicą Luisą Carlottą Burbon-Sycylijską.
Goya wykonał ten szkic bardzo starannie, był on bardziej dopracowany niż pozostałe, które namalował do Rodziny Karola IV. Na uwagę zasługuje szare tło, użyte w celu ukazania czystości i delikatności fizjonomii dziecka, nieśmiałego, ale o ciekawym i żywym wyglądzie. Nosi szarfę i odznakę orderu Karola IV.
Agustín Esteve y Marqué „Manuela Isidra Tellez-Giron, przyszła księżna Abrantes” (1797).
W tym dziele Esteve zachował przestrzenną nieokreśloność Velasqueza, wdzięk i harmonię chromatyczną Murilla oraz giętką i precyzyjną technikę Goi. Portret wyróżnia się ekspresją oraz umiejętnością artysty, by uzyskać transparentność stroju – lekkiej sukienki, jaką lekarze pod koniec XVIII wieku zalecali dzieciom do noszenia po domu.
* * *
Kolejne muzeum, które należy do najciekawszych miejsc w Madrycie, to Muzeum Ameryki. Wzniesione w latach 1962-1965 oraz rozbudowane w latach 1981-1984. Zawiera najbogatsze w Europie zbiory sztuki prekolumbijskiej obu Ameryk, zabytki archeologiczne i etnograficzne oraz także obiekty sztuki kolonialnej. Są tam m.in. przedmioty przywiezione przez Kolumba i konkwistadorów, eksponaty pozyskane podczas wykopalisk w Peru i Meksyku, kolekcja sztuki inkaskiej Juana Larrea, a także złote przedmioty kultury Quimbaya – dar rządu Kolumbii na 400-lecie odkrycia Ameryki (1893).
* * *
Ostatnie z odwiedzonych przez nas muzeów w Madrycie, to Narodowe Centrum Sztuki Królowej Zofii (Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofia), słynne ze zbiorów XX-wiecznych dzieł sztuki hiszpańskiej z pracami m.in. Grisa, Dalego, Picassa i Miró.
Zwiedziliśmy je, bo „być w Madrycie i nie zobaczyć Guerniki Picassa w oryginale”... Ale po muzeach oglądanych poprzednio, to nie wywarło na nas wielkiego wrażenia.
* * *
Bilbao wydało się nam miastem niesłychanie malowniczym, piękniejszym od Madrytu, mimo, że mieliśmy w nim pół dnia słoneczne i dwa dni niepogody. Na zdjęciu widać Ratusz po drugiej stronie rzeki Nervión.
W nawie głównej Bazyliki Katedralnej św. Jakuba. Spójrzcie na potężne grube filary. Bazylika powstała w XIV-XV wieku, w XIX-XX wieku dodano neogotycką fasadę i wieżę. Warto bazylikę odwiedzić z uwagi na ciekawe wnętrze, wirydarz i ekspozycję sztuki gotyckiej.
Muzeum Guggenheima (fot. Adam Walanus) stanowi główną atrakcję Bilbao, ściągając tłumy turystów i stymulujące rozwój miasta. Muzeum wg projektu Franka Owena Gehry’ego. otwarto w 1997 roku. Jest częścią sieci muzeów Fundacji Solomona R. Guggenheima.
Gmach Muzeum (o ile nazwa „gmach” jest tu odpowiednia) w stylu dekonstruktywistycznym, składa się z powyginanych elementów o płynnych, falistych powierzchniach. Pokryte jest blachą tytanową odbijającą światło.
Yayoi Kusama - Instalacja artystyczna
„Nieskończony pokój z lustrami – życzenia ludzkiego szczęścia dzwoniące spoza wszechświata”,
Wyobraź sobie, że podchodzisz do zewnętrznej strony sześciennej konstrukcji. Do sześcianu prowadzą pojedyncze drzwi. Na zewnątrz sześcianu nie ma nic poza drzwiami. A wewnątrz – ściany, podłoga, sufit – wszystko to są lustra. Wnętrze pokoju staje się czymś w rodzaju innej rzeczywistości, a to, co jest na zewnątrz pokoju, szybko zostaje zapomniane. Po drugiej stronie tego wejścia znajduje się inny świat. To niezwykłe! Gdy drzwi się zamykają, robi się ciemno, z wyjątkiem świateł, które są w tym pokoju. Można je porównać do bombek choinkowych. Fakt, że jest ich wiele, sprawia, że pokój staje się bardziej wyrazisty. Wielokrotne odbicia widza pojawiają się wszędzie. Tworzą niesamowity widok, a pokój materializuje się w tym niekończącym się cyklu. Lustra tworzą iluzję, że pokój ciągnie się w nieskończoność, ze światłami coraz bardziej odległymi.
Gilbert & George „Waking“ (Przebudzenie) (1984).
Gilbert Proesch (ur. w Dolomitach, Włochy, 1943) i George Passmore (ur. w Devonie, Anglia, 1942) poznali się w 1965 roku, na zaawansowanym kursie rzeźby w Central Saint Martin’s College of Art and Design w Londynie. „To było jak miłość od pierwszego wejrzenia” — powiedział George. Zaczęli razem pracować i mieszkać. Połączyli swoje tożsamości tak całkowicie, że ludzie nigdy nie myślą o jednej bez drugiej; żadne nazwiska, indywidualne biografie ani oddzielne prace nie przeszkadzają w ich wyjątkowej relacji bliźniaczej. Gilbert i George zawsze noszą pasujące do siebie garnitury, pasujące do siebie krawaty i długopisy Parker w kieszeniach na piersi. Przyjęli ten konkretny styl, aby przyjąć formalne, staromodne wartości, które opisali w „The Laws of Sculptors”, swoim manifeście z 1969 roku, który zaczyna się od słów: „Zawsze bądź elegancko ubrany, zadbany, zrelaksowany, przyjazny, uprzejmy i w pełni opanowany”.
„Soft Shuttlecock” (Miękka lotka do Badmintona). Claes Oldenburg i jego żona Coosje van Bruggen współpracowali przy czterdziestu dużych projektach w latach 1976-2009. Soft Shuttlecock został stworzony przez artystów specjalnie dla zaprojektowanej przez Franka Lloyda Wrighta rotundy Muzeum Guggenheima. Oldenburg i van Bruggen opracowywali równocześnie projekt dla Muzeum Sztuki Nelsona-Atkinsa w Kansas, w którym cztery 18-stopowe lotki z plastiku i aluminium miały zostać umieszczone w trawie po drugiej stronie muzeum, tak jakby budynek był siatką do badmintona, a „ptaszki” spadły podczas gry. W przypadku instalacji w Muzeum Guggenheima artyści zaangażowali ten sam obiekt w bardziej kapryśną interpretację, tym razem z giętkich materiałów. Początkowo zamierzali przedstawić lotkę w postaci kostiumu linoskoczka przechodzącego w poprzek rotundy muzeum. Ostatecznie jednak Oldenburg i van Bruggen udrapowali wiotkie pióra lotki na kilku rampach i zawiesili na świetliku nad kablami. Ogromny rozmiar Soft Shuttlecocka humorystycznie osłabia imponującą strukturę budynku, zmniejszając jego względną skalę, jednocześnie podkreślając instytucjonalną rolę muzeum jako miejsca nie tylko kultury i edukacji, ale także rekreacji i rozrywki.
Jeśli czegoś nie pomyliłem, jest to dzieło „bez tytułu” (979), które stworzył Niki de Saint Phalle. Zarówno "bez tytułu” i „Soft Shuttlecock” stanowią fragment czasowej wystawy pop artu z kolekcji Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku.
Richard Serra „The Matter of Time” (Kwestia czasu) (1994–2005).
Gdy zamknięto ostatnią stocznię w Bilbao, pozostały niewykorzystane do poszycia statków stalowe blachy. Z tych blach okrętowych Richard Serra stworzył rozległą instalację, jedną z najciekawszych w Muzeum Guggenheima.
The Matter of Time pozwala widzowi dostrzec ewolucję rzeźbiarskich form artysty, od względnej prostoty podwójnej elipsy do złożoności spirali. Ostatnie dwa elementy tej rzeźby są wykonane z przekrojów torusów i sfer, które wywołują różne efekty w ruchu i postrzeganiu widza. Są one niespodziewanie przekształcane, gdy widz przechodzi przez nie i wokół nich, tworząc niezapomniane, oszałamiające uczucie przestrzeni w ruchu. Całe pomieszczenie jest częścią pola rzeźbiarskiego. Podobnie jak w przypadku innych rzeźb złożonych z wielu elementów, artysta celowo ułożył prace, aby poruszać widza przez nie i przez otaczającą je przestrzeń. Układ prac wzdłuż galerii tworzy korytarze o różnych, zawsze nieoczekiwanych proporcjach (szerokie, wąskie, długie, ściśnięte, wysokie, niskie). Instalacja obejmuje również progresję w czasie. Z jednej strony jest czas chronologiczny, który zajmuje przejście i obserwacja od początku do końca. Z drugiej strony jest czas, w którym widz doświadcza fragmentów pamięci wizualnej i fizycznej, które są łączone i ponownie przeżywane.
„Mamá” – 9-metrowa abstrakcyjna sylwetka pająka autorstwa Louise'a Bourgeois (fot. Adam Walanus), dedykowana przez artystę jego matce. Ma symbolizować dwulicowość natury macierzyństwa – opiekuńczość vs. drapieżność. Stanowi nie tylko ikonę Muzeum Guggenheima, przy którym stoi, ale i całego miasta Bilbao.
2.3 Większość zabytków Moraw wpisanych na listę UNESCO powstało wieki temu. Ale jest jeden zabytek nie mający nawet 100 lat, symbol awangardowej architektury modernistycznej. Jest to Willa Tugendhatów wybudowana w latach 1929-30, na zamówienie bogatego przemysłowca Fritza Tugendhata. Znajduje się w Bernie Morawskim, w północnej części miasta.
Jest dostępna dla zwiedzających, ale bilety sprzedawane są przez Internet i tak szybko rozkupywane, że można miesiącami na nie polować bez skutku. Bożenie po pół roku usiłowań udało się. Niestety, Bożena jechać musiała beze mnie, bo termin kolidował z moim leczeniem nowotworu.
Poniżej kilka zdjęć z willi. Niestety, nie są one w stanie oddać uroku tej willi. Ale może choć trochę dadzą pojęcie o nim.
Pomnik konny Jošta Luksemburczyka koło kościoła św. Tomasza w Bernie Morawskim. 3.1 Wręczenie Nagrody im ks. Musiała za rok 2024 odbyło się 1 marca 2024 w auli Ignatianum.
W przeddzień wręczenia nagrody, obyło się w Ignatianum Sympozjum: Synagoga i Eklezja – przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Złożyły się nań:
1. Panel „Judaizm i chrześcijaństwo: dziedzictwo, inspiracje, relacje”.
2. Panel „Dialog w prawdzie”. - - -
Uroczystość wręczenia nagrody odbyła się w piątek w Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie. Wyróżnienie jest przyznawane w dwóch kategoriach: za twórczość promującą ducha dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej oraz za podejmowanie inicjatyw społecznych na rzecz pojednania.
W kategorii za twórczość promującą ducha dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej uhonorowany został Robert Szuchta – historyk, nauczyciel i współtwórca podręczników do nauczania historii. Jest autorem m.in. fundamentalnej pracy „1000 lat historii Żydów polskich. Podróż przez wieki”. We wstępie do niej pisał: „«Nie ma historii Żydów bez historii Polski, tak jak i nie ma historii Polski bez historii Żydów polskich». Ani my, Polacy, ani współcześni Żydzi nie zrozumiemy własnej historii, jeśli nie poznamy historii polskich Żydów. To awers i rewers tej samej monety”. Robert Szuchta jest członkiem Rady Programowej Stowarzyszenia Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita”. Współpracuje z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN i wieloma innymi instytucjami edukacyjnymi.
W kategorii za podejmowanie inicjatyw społecznych na rzecz pojednania i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej.nagrodę otrzymała Agnieszka Cahn – działaczka społeczna, animatorka, nauczycielka, badaczka historii myślenickich Żydów i teolożka.. która od lat pracuje na rzecz przywracania pamięci o żydowskich mieszkańcach Myślenic, przełamywania stereotypów i budowania dialogu. Jest pomysłodawczynią i współzałożycielką stowarzyszenia Wspólnota Myślenice, które podejmuje różnorodne inicjatywy w tej dziedzinie. Wśród przykładów można wymienić m.in. organizację cyklu wydarzeń poświęconych problemowi tolerancji i dialogu „Myślenice Obojga Narodów” czy kilkuletni projekt „Wielokulturowe Myślenice” budujący postawy dialogu poprzez spotkania, wystawy czy koncerty. 3.2 Marsz Równości w Krakowie odbył się tego roku 18 maja. Marsz wszedł w ulicę Grodzką. Hasłu na zdjęciu trudno odmówić racji.
3.3 Tego roku Świat Turowicza odbywał się 14-15 czerwca.
Pierwszegfo dnia, w Mizeum Manggha odbyło się wręczenie Marianowi Turskiemu Honorowego Obywatelstwa Świata Turowicza.
Drugiego dnia obyła się tradycyjna impreza w Goszycach.
Jak podsumowano dyskusję na stronie Fundacji Jerzego Turowicza:
Zdecydowanie więcej czasu poświęcono sprawom wewnętrznym Unii Europejskiej. Po południu odbyła się debata „Europejczyk w kryzysie wartości”. Powyżej na zdjęciu uczestnicy dyskusji. Od prawej: Piotr Cywiński, Katarzyna Kasia, Marian Turski, Mateusz Janicki i prowadzący dyskusję Jarosław Borowiec.
Debata rozpoczęła się pytaniem: Kto to jest Europejczyk. W odpowiedzi padło m.in.
Marian Turski: Jest wielu obywateli francuskich, którzy nie są Europejczykami. Np. przybysze z Afryki. Skąd biorą się terroryści, zamachowcy? Zwykle spośród dzieci migrantów. Są oni nieźle sytuowani, wykształeni, wydawałoby się, że z racji statusu społecznego mogą być normalnymi Europejczykami. Ale spotykali się z niedocenieniem i z pogardą, dyskryminacją. Jest tu analogia do dawniejszego problemu. Dlaczego dzieci żydowskich inteligentów szło do komunizmu? Bo czuli się dyskryminowani i pogardzani. Katarzyna Kasia: Kryzys wartości widać na granicy polsko-białoruskiej, czy wokół Lampeduzy, której strzegą statki zawracające migrantów. Europa nie miała być twierdzą, miała być otwarta. Miała rządzić się wartościami, jak praworządność, demokracja prawa człowieka. A co obserwujemy?
Hasła ultraprawicy są niezgodne z tymi wartościami, chcą z Europy uczynić zamkniętą twierdzę, z silnymi państwami narodowymi, ale pozbawioną ducha wspólnoty.
Trzeba zatrzymać te podziały i moc, która do niczego dobrego Europy nie doprowadzi.
Piotr Cywiński: Jest różnica między tym, jak na europejskość patrzy Europejczyk, a jak ktoś z zewnątrz. My dostrzegamy różnice i różnorodność, dla nich jesteśmy wszyscy podobni... Gdzie leży źródło tożsamości Europejczyków? Elementy tożsamościowe to wspólnota przeżyć.
Mateusz Janicki: Europejczycy mają za sobą doświadczenie prowadzące do wspólnych wartości. Zapisaliśmy je w konstytucjach, umowach międzynarodowych, prawach człowieka. Europejczyk napisał te piękne dokumenty, ale w obliczu sukcesu politycznego te dokumenty są nic nie warte. Na granicy białoruskiej, mimo zmiany ekipy rządzącej, ma miejsce największa przemoc od początku. Przemoc państwa jest jednoznacznie zła. Co prawdza, przemocy dopuszcza się nie tylko Polska. Kryzys na tym polega, że zbyt łatwo to nam przychodzi.
To tylko wyrwane fragmenty, wydaje mi się, że charakterystyczne. Debata jeszcze trwała dalej. Zainteresowani mogą ją odnaleźć na stronach Fundacji Jerzego Turowicza.
3.4 90-lecie Adama Bonieckiego
Fragmenty relacji Tygodnika Powszechnego:
Oficjalne obchody zaczęły się od mszy świętej, której głównym celebransem był sam Jubilat. Kazanie wygłosił jezuita ksiądz Jacek Prusak. W swojej mowie przywołał słowa psalmisty z Psalmu 90: „Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt, lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt; a większość z nich to trud i marność (...) naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca”. Jaką zatem miarą liczyć lata, które wykraczają poza biblijną skalę – pytał kaznodzieja.
Podkreślał też, że sprawowana Eucharystia jest mszą dziękczynną za życie będące ciągłym dawaniem siebie. Przywołał tu słowa, które w autobiografii zawarł brytyjski pediatra i psychoanalityk Donald Winnicott: „Boże, czy będę mógł żyć, kiedy będę umierał”. Jezuita interpretuje te słowa jako modlitwę o pełnię życia do samego końca, modlitwę o stan, w którym osiąga się prostotę i pełnię wiary. To również nasza prośba i modlitwa do Boga, mówił jezuita, by zostawił nam Adama tak długo, jak będzie chciał, bo jest nam potrzebny.
Ksiądz Prusak nawiązał też do nakładanych na księdza Adama zakazów mówiąc, że jego życie „było w stanie pomieścić różne zdarzenia, nawet takie, które nie powinny mieć miejsca, które były skandalem i do dziś nie zostały odwołane”.
Na zakończenie mszy, której oprawę muzyczną zapewnił organista prof. Krzysztof Latała, głos zabrał ksiądz Boniecki, dziękując przyjaciołom i rodzinie za uczestnictwo i wspólne świętowanie jego jubileuszu. Ze zgromadzonymi na mszy przyjaciółmi podzielił się refleksją o zmianie w postrzeganiu Boga i swojej wiary po przebytym udarze. Mówił o świadomości śmierci, trudzie odnowy wiary i ufności pokładanej w Bogu. Zakończył słowami, które dały nam nadzieję – że udało mu się to wreszcie poukładać i ma zamiar jeszcze trochę pożyć.
Świętowanie urodzin księdza Adama miało swój ciąg dalszy w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.(fot. Adam Walanus)
– Chciałbym podziękować wszystkim, którzy chcieli wziąć udział w tej uroczystości. Można było pójść nad Wisłę, albo spotkać się w salce, gdzie zwykle pijemy herbatę, i też byłoby dobrze, ale uznano, że warto to uczcić tak wspaniałą uroczystością.
Adam, z właściwym sobie humorem, podkreślił też, że wspomnienie lipcowego wieczoru będzie nosił w sercu przez długie lata, za co otrzymał gromkie brawa. Wspólnie odśpiewano „sto lat”, a chórowi gości ze sceny dyrygował redaktor naczelny Piotr Mucharski.
Drzewo, cedr, stało się głównym prezentem, jaki ksiądz Adam otrzymał od swoich przyjaciół i współpracowników. Cedr – symbolizujący w Biblii niezniszczalność, długowieczność i potęgę, piękno i majestat – jest też symbolem przeciwstawienia się temu, co słabe i śmiertelne, co przemija i nie zostawia śladów. Drzewo zostanie posadzone w poniedziałek 29 lipca na krakowskich
Plantach, w okolicy ul. św. Anny i Podwale.
3.5 W dniach 20-21 września odbyła się w Krakowie, w hotelu Holiday Inn, XXIV Międzynarodowa Konferencja „Rola chrześcijan w procesie integracji europejskiej”. Program był bardzo wypełniony: Cztery sesje panelowe i wybitni ich uczestnicy. Na otwarciu Konferencji zabrali głos:
Andrzej Halicki, wiceprezes Grupy Europejskiej Partii Ludowej w PE, wskazał, jak ważna jest refleksja o przyszłości, a nie tylko kwestiach doraźnych. Podkreślił, że politycznemu zaangażowaniu musi towarzyszyć mocne poczucie misji.
Dr Adam Jarubas, współprzewodniczący Polskiej Delegacji w Grupie EPL w PE, wyraził radość, że są współorganizatorem tej konferencji. Podkreślił wagę pogłębionego dialogu między przedstawicielami Kościoła, życia publicznego, politykami. Wydarzenie za Janem Olbrychtem nazwał Krakowską Szkołą Dialogu, podkreślając, że wzajemne słuchanie się jest olbrzymią wartością.
Ks. dr Manuel Barrios Prieto, sekretarz generalny COMECE (fot. Adam Walanus), wyraził radość z wydarzenia, któremu partneruje COMECE. „Cieszę się, że ta konferencja po tylu latach rośnie, rozwija się. Ważne jest posiadanie takiej otwartej przestrzeni, gdzie można porozmawiać o roli chrześcijan w procesie integracji europejskiej. Słowo chrześcijanie jest adekwatniejsze niż „katolicy” bo wskazuje na wymiar ekumeniczny – jako chrześcijanie pracujemy wspólnie dla rozwoju Europy i budujemy Królestwo Boże” – mówił. Wyraził niepokój mniejszym zaangażowaniem społeczeństw, mniejszą frekwencją w wyborach, rozwojem partii i frakcji populistycznych. Podkreślił, że pomniejszenie dystansu między instytucjami a obywatelami jest bardzo istotnym zadaniem. Mówiąc o poszerzaniu UE podkreślił wyzwania, jakie to za sobą niesie, i konieczność wierności wartościom Europy.
Każda była poprzedzona słowem wprowadzającym. Pierwszego dnia odbyły się dwie sesje.
I Sesja panelowa Czy Europa jest jeszcze chrześcijańska?
II Sesja panelowa Konsekwencje procesu rozszerzenia Unii Europejskiej – bilans dwóch dekad
Wieczorem została odprawiona Msza święta w Kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła, a następnie w Sukiennicach wręczono Nagrody im. bp. Tadeusza Pieronka In Veritate: „za wybitne postawy i osiągnięcia w łączeniu wartości chrześcijańskich i europejskich”.
Tegoroczni laureaci Nagrody In Veriotate (fot. Adam Walanus), to:
Drugiego dnia odbyły się kolejne dwie sesje:
III Sesja panelowaj Migracje – kierunek Europa
Paneliści:
Biskup Zadarko zaczął od stwierdzenia, że problem uchodźców i migrantów będzie z nami przez wiele dziesięcioleci. Chrześcijan, zwłaszcza katolików powinna cechować postawa otwartości i przyjęcia, szacunek dla godności drugiego człowieka i solidarność z nim.
Sytuacja na granicy Białoruskiej jest sprzeczna nie tylko z prawem polskim i międzynarodowym, ale także z wartościami chrześcijańskimi, z Ewangelią. Szanuje ciężki trud oddziałów pilnujących granicy, ale bezpieczeństwo wcale nie musi być sprzeczne z ludzką postawą wobec obcych w potrzebie. Ubolewał, że politycy w ramach walki o głosy wyborców, rozbudzają strach przed uchodźcami i migrantami, wbrew oświadczeniom episkopatu. Nie do pojęcia jest, że politycy, ponoć troszczący się o wartości chrześcijańskie, nie zgodzili się na utworzenie u nas korytarzy humanitarnych, a takie korytarze utworzono w państwach uchodzących za zlaicyzowane.
IV Sesja panelowa Czy Europa pogodziła się z wojną?
Wystąpienie wprowadzające: Maciej Zakrocki, publicysta i dziennikarz TVP, członek Team Europe Direct
Maciej Zakrocki we wprowadzeniu do sesji, zwrócił uwagę, że wprawdze poparcie dla Ukrainy w Europie już spada, ale ciągle jest wysokie. 89% ankietowanych popiera pomoc humanitarną,
84% – udzielanie schronienia uchodźcom, 72% – utrzymywanie senkcji wobec Rosji oraz pomoc finansową Ukrainie, ale tylko 55% (wciąż większość) jest za dostarczaniem Ukrainie broni. Różnie to wypada w różnych krajach. Najmniejsze poparcie jest na Węgrzech (ale ten brak poparcia nie jest bezwzględny).
IV sesja panelowa, od lewej: prof. Vaja Vardidze, prof. Gregory M. Reichberg, o. prof. Thomas Schwartz, dr Oleh Turiy.
Zamknięcia Konferencji dokonał Rafał Budnik, prezes Zarządu Fundacji im. bp. Tadeusza Pieronka
3.6 11 grudnia, w Muzeum Manggha nastąpiło wręczenie nagród im. Jerzego Turowicza.
Nagrody wręczały córki Jerzego – Elżbieta Jogałła i Magdalena Smoczyńska.
Gratulacje od prezydenta miasta Krakowa Misztalskiego przekazał Paweł Szczepanik. Gratulował też Jerzy Baczyński, który od laureatki przejął dla siebie motto: Dziś być pesymistą jest nieodpowiedzialne.
Warszawski Klub Inteligencji Katolickiej został laureatem zwłaszcza za wieloletnią pracę wychowawczą wśród dzieci i młodzieży, utworzenie Punktu Interwencji Kryzysowej na granicy polsko-białoruskiej, prowadzenie szkoły dla Ukraińców, budowanie środowiska otwartego na dialog ekumeniczny i międzyreligijny, działania na rzecz słabszych, bycie symbolem chrześcijaństwa. Stołeczny KIK to symbol dbania o jak najlepsze wychowanie, otwartość i wspieranie najbardziej potrzebujących.
Anne Applebaum mówiła m.in. o ukrytym sojuszu dyktatorskich reżimów. Jakie związane są z nim powiązania międzynarodowe i wspierające organizacje. W tle wszystkiego nie tyle jest Putin, ile Chiny. To Chinom głównie zależy na osłabieniu demokracji i rządów demokratycznych.
Mówiący w imieniu warszawskiego KIK, Zbigniew Nosowski, stwierdził, że to co robi KIK to czyste chrześcijaństwo… to realizowanie misji społecznej inteligerncji wg najlepszych wzorców.
Jakub Kierznowski stwierdził, że w Polsce można naruszać obowiązujące prawo, łamać zobowiązania międzynarodowe i prawa człowieka i nic się nie dzieje! Jan Paweł mówił: Nie lękajcie się!. A od polityków otrzymujemy przekaz: Lękajcie się! Lękajcie się obcych, imigrantów, uciekinierów, bo nam zagrażają, bo zagrażają naszym wartościom. Ale bezpieczeństwo nie jest wartością chrześcijańską. Chrystus mówił: nie bójcie się tych, którzy mogą zabić ciało, ale tych, co mogą duszę pogrążyć w piekle. Mimo jawnie niechrześcijańskich treści obecnych w propagandzie, polski episkopat milczy.
4.1 Międzyklubowe wycieczki górskie organizuje Piotr Magosz z gliwickiego Klubu „TP”. W roku 2024 zorganizował po raz drugi wycieczkę zimową. Jej celem był Krawców Wierch w Beskidzie Żywieckim.
4.2 Międzyklubowy letni wyjazd Klubów „Tygodnika Powszechnego” w roku 2024 dotarł w Pieniny. Bazą był Czorsztyn. Okolica wspaniała.
Prof. Paweł Valde Nowak z Instytutu Archeologii UJ, przy wylocie Jaskini Obłazowej, opowiada nam o okresie ostatniego zlodowacenia. Tereny Podhala były bezleśne i przebywały tu ludy łowieckie. Jaskinia Obłazowaa nie była zamieszkiwana (zbyt mała?) ale mogła służyć za coś w rodzaju sanktuarium.Wśród licznych artefaktów znalezionych w jaskini oraz w pobliskiej Nowej Białej, należy wymienić najstarszy na świecie bumerang, datowany na ponad 30 tys. lat p.n.e., wykonany z ciosu mamuta, długości 71 cm, a także fragment kciuka – najstarszą kość ludzką z terenów Polski (fot. Adam Walanus).
Mnich, który przeszedł do najsłynniejszej z legend pienińskich żył w latach 1724 – 1775 i naprawdę nazywał się Frantz Ignatz Jaschke.
Ukończył ww Wrocławiu medycynę, później wstąpił do kamedułów w Czerwonym Klasztorze i przybrał zakonne imię Cyprian.
Pełnił funkcję lekarza i aptekarza, lecz jego największą pasją była botanika. Pozostawił po sobie okazały zielnik, zawierający ok. 280 okazów roślin pienińskich i tatrzańskich (obecnie jest on w zbiorach Muzeum Narodowego w Bratysławie. Podobno, obserwując ptaki, wynalazł skrzydła (podobnie jak Dedal), które pozwoliły mu wzlecieć m.in. na Trzy Korony.
Więcej na stronie Klubów Tygodnika Powszechnego.
4.3 W tym roku wyróżniam XIII Zjazd Klubów „Tygodnika Powszechnego”, gdyż odbył się poza Krakowem, w Poznaniu, mieście mojego dzieciństwa (1948-1956). Zdjęć podczas koncertu nie wolno robić. Ale w kuluarach, podczas przerwy i nie wykonawcom... Więc zrobiono zdjęcie Bożenie i mnie.
Następnego dnia zaczęły się obrady zjazdowe. Toczyły się w Pałacu Działyńskich. Na zdjęciu, koło wejścia do Pałacu, widać banner Klubów „Tygodnika Powszechnego” (jeszcze w starej wersji).
Jednym z pierwszych punktów Zjazdu było spotkanie z przedstawicielami Redakcji i Fundacji Tygodnika Powszechnego. Anna Goc i Aleksander Kardyś (na zdjęciu) opowiadali o swoich początkach pracy w Tygodniku. Także wyjaśniali, jak powstaje kolejny numer Tygodnika itp.
Kolejnym punktem programu był wykład prof. Magdaleny Biniaś-Szkopek, dyrektorki Biblioteki Kórnickiej „Dzieło rodziny Zamojskich” Opowiadała o ich patriotyzmie i ich dziele, poczynając od działalności Działyńskich. Kończąc na Zakopanym, Tatrach i Fundacji Kórnickiej. Mówiła ze swadą i przekonaniem, pokazywała zdjęcia osób, obiektów, pamiątek. Warto było słuchać.
Po przerwie na kawę, odbył się panel „Rola społeczeństwa procesie integracji europejskiej” (Jak przebiegają procesy integracyjne i jaki możemy mieć na nie wpływ, jakie są nasze ograniczenia, gdzie szukać wzorców i rozwiązań). Panelistkami były:
Na zdjęciu:
Nasunęły mi się refleksje:
A jednak w czasach młodości miałem bardzo pozytywny przykład integracji. Było nim „Międzynarodowe Studio Folksongu Adama Macedońskiego – Bengalczyk, Grecy, Afgańczycy, Sudańczycy, Boliwijczycy, Brazylijczyk, Tybetańczyk, Rosjanie, Amerykanie…
Wieczorem uroczyście wręczono nagrodę „Węzeł przyjaźni” ks. Bartoszowi Rajeckiemu (pierwszy z lewej). Węzeł przyjaźni przeznaczy jest dla ludzi wyjątkowo zasłużonych dla Ruchu klubowego. Ks. Bartosz Rajewski, współredaktor klubowego „Ewangeliarza niedzielnego”, jest proboszczem polskiej parafii pod wezwaniem św. Wojciecha na South Kensington w Londynie, formalnie zaś kapłanem archidiecezji gnieźnieńskiej. No i jest członkiem poznańskiego Klubu „TP”.
W niedzielne przedpołudnie odbyło się spotkanie z przedstawicielami potomków Poznańskich Bambrów. Reprezentowali ich Marek Stanisławski i Maciej Stolzmann
Bambrzy to chłopi z okolic Bambergu, którzy osiedlili się pod Poznaniem po Wojnie Północnej i epidemii dżumy, po których okolice Poznania wyludniły się. Zachowali dawne stroje i tradycje, ale też doskonale się zintegrowali z miejscową ludnością. Później brali udział w Powstaniu Wielkopolskim, stawali w obronie polskości szkoły i Kościoła pod zaborem pruskim.
Agnieszka Tombińska przedstawiła działalność Emilii Sczanieckiej, wielkopolanki, uczestniczki powstań, zaangażowanej na rzecz społeczeństwa w szczególności kobiet, osoby wyjątkowej. W 1735 roku została odznaczona medalem „Dobroczyńca ludzkości” przez Międzynarodowe Towarzystwo Monthona i Franklina w Paryżu”.
Poznański Ratusz. Pamiętam jeszcze jak był w ruinie i jak go po renowacji przywrócono do życia z początkiem 1955. Renesansową fasadę, jak mnie wówczas uczono, zawdzięcza Janowi Baptyście di Quadro z Lugano.
Po Mszy św. odprawionej w południe, udaliśmy się do galerii Jerzego Piotrowicza. Można tam było ks. Adamowi Bonieckiemu złożyć życzenia z okazji ukończenia 90 roku życia (kto do tej pory nie miał takiej okazji).
Następnego dnia odbyłem, w towarzystwie Bożeny, sentymentalny spacer po Poznaniu. Tutaj kamienica pod numeram 29 przy Słowackiego, w której zamieszkałem mając 4 lata i mieszkałem tam przez siedem i pół roku.
Ulica Prusa, którą parę razy dziennie przechodziliśmy, czy to idąc na Rynek Jeżycki zrobić zakupy, czy do kościoła parafialnego, czy też na przystanek tramwajowy. Za mego dzieciństwa, był tam postój staroświeckich taksówek oraz dorożek konnych. Poza tym jezdnia była pusta.
Często w pogodne dni chodziliśmy do Parku Wilsona. Nie obywało się bez zajścia do palmiarni (ale w poniedziałki jest zamknięta, więc tym razem nie odnowiłem znajomości). Otoczenie stawu trochę się zmieniło, ale nadal jest miłe.
Dawnymi laty, podobno, Park Wilsona był ogrodem botanicznym. Na zdjęciu pozostałości po dawnym alpinarium. Było to nasze ulubione miejsce. Sztuczna górka wydawała się wtedy bardzo wysoka.
5.
Nadal działam w Krakowskim Klubie „Tygodnika Powszechnego” przy Stowarzyszeniu im. Jerzego Turowicza. Jesteśmy jedynym Klubem z własnym lokalem „Piwnicą Powszechną” (ul. Pijarska 5/20).
O tym, co odbywało się w „Piwnicy” w roku 2024 informujemy w kolejnych biuletynach Piwnica Powszechna Wieści z Krakowskiego Klubu „Tygodnika Powszechnego”
Zaintersowani mogą się z nimi zapoznać: Korzystając z tego, poniżej zasygnalizuję jedynie wybrane elementy działalności piwnicznej.
Punkt dialogu polsko-ukraińskiego – wojna toczy się kolejny rok, uchodźcy z Ukrainy przebywają już w Polsce od paru lat, w jakimś stopniu już tu „okrzepli”. Nadal prowadzimy kursy języka polskiego, bo wciąż są osoby nimi zainteresowane, także zaczęliśmy prowadzić dla Ukraińców kursy angielskiego. Część osób na zajęcia przychodzi bardziej dla racji towarzyskich. Prócz tego odbywają się warsztaty ceramiczne i inne zajęcia plastyczne, warsztaty teatralne.
Na zdjęciu fragment „jasełek” w wykonaniu grupy ukraińskiej.
Trochę mniej regularnie odbywały się „eko-czwartki” – spotkania poświęcone problemom ekologicznym, także takim jak zanieczyszczenie światłem, czy hałasem, także traktowaniu zwierząt przez człowieka.
Laboratorium troski – czyli cykliczne spotkania – seria pierwsza pt. „Jak zadbać o swoje zdrowie psychiczne”, seria druga „Jak zadbać o zdrowie psychiczne drugiego”.
Pytania Powszechne – czyli serii spotkań adresowanych do osób w wieku 16-35 lat.
Biblia w Piwnicy - czyli o Biblii i biblistyce.
W Piwnicy odbywają się też spotkania krakowskiej grupy Kongresu Katoliczek i Katolików. Na zdjęciu - Wojciech Osmański podczas spotkania nt. – „Postęp cywilizacyjny a niepłodność i tożsamość płciowa: Dlaczego ksenoestrogeny są groźne?"
Jedną z przyczyn spadającej płodności i coraz częściej występujących problemów z tożsamością płciową jest obecność w środowisku tzw. ksenoestrogenów. Jest ich w naszym otoczeniu coraz więcej, są one m.in. uwalniane z plastików. Wpływają na rozwój płodowy poprzez blokowanie recepcji estrogenów. Obserwuje się stopniowe zanikanie różnic płciowych.
Wieczór Andyjski – Dialogi przez muzykę i odkrywanie filozofii andyjskiej
A tu spotkanie z Tomaszem Terlikowskim, w związku z jego książką „Arcybiskup, kim jest Marek Jędraszewski”. Obyło się w Piwnicy wiele spotkań autorskich, m.in. z Michałem Bilewiczem, ks. Andrzejem Dragułą, Marcinem Dzierżanowskim, Martą Glanc, Michałem Jędrzejkiem, ks. Grzegorzem Strzelczykiem.
W Piwnicy odbywają się też Warsztaty Pogłębiarki, warsztaty literackie, kurs ikonopisania i licznee inne wydarzenia.
Większość spotkań jest transmitowana na facebooku a niektóre też na kanale YouTube. 6. Tradycja nocnych złazów na Leskowiec została przerwana przez pandemię. Dziś niewielu z nas byłoby jeszcze w stanie iść nocą na Leskowiec. Zdecydowaliśmy się więc spotkać w Ponikwi u Kunstmanów i pośpiewać, nocą, przy ogniasku.
7. I jak co roku, trochę zdjęć entomologicznych. Tego roku, jak nigdy dotąd, zleciały się z początkiem lipca motyle na kwitnącą budleję. Sporo też motyli widziałem w Pieninach, m.in. Niepylaka apollo ale, niestety, jego nie udało się sfotografować.
Ten piękny motyl to Paź żeglarz
Iphiclides podalirus – motyl dzienny z rodziny Paziowatych (Papilionidae). W Polsce obserwuje się go przez maj, czerwiec i sierpień, w lipcu raczej nie, ale coż, może zmiany klimatyczne? Tego sfotografowałem 4 lipca. Jego gąsienice żerują na dzikich śliwach i drzewach im pokrewnych -tarninie, czeremsze, dzikiej czereśni, ale też w sadzie na śliwach, morelach, brzoskwiniach, wiśniach.
Na tym zdjęciu Pazia żeglarza można zobaczyć, jak wygląda spodnia strona jego skrzydeł, a może jej skrzydeł, bo chyba na obu zdjęciach jest samica Pazia. Uchwycona w Zielonkach 4 lipca 2024.
Tutaj Dostojka latonia Issoria lathonia, z rodziny Rusałkowate Nymphalidae, podrodziny Heliconiinae. Jest to motyl stosunkowo częsty, pojawia się w kwietniu-maju oraz od lipca do października. Gasienice jego żerują na różnych polnych gatunkach fiołków.
A gdyby kto wątpił, czy to Dostojka latonia Heliconius hecale, bo wierzchnia strona skrzydeł wielu dostojek jest podobna, to rozstrzygający jest wzór na spodniej stronie skrzydeł. I ona uchwycona w Zielonkach 4 lipca 2024.
A tu uchwycona w Pieninach 18 lipca Górówka pronoe Erebia pronoe również z rodziny Rusałkowate Nymphalidae, ale podrodziny Satyrinae. Poza południową Małopolską nie pojawia się w Polsce. Napotkać ją można od połowy lipca do połowy września. Gąsienice jej żerują na trawach - kostrzewie i wiechlinie
Tu z kolei również uchwycony w Pieninach 18 lipca Pokłonnik kamilla Limenitis camilla z podrodziny Limenitidinae rodziny Rusałkowate. Można go napotkać niemal w całej Polsce, od połowy czerwca do początków sierpnia. Gąsienice żerują na wiciokrzewach i śnieguliczce.




Hełm i kołnierz (naszyjnik) przedstawiające wilka, zwierzę podziwiane i budzące strach ze względu na swoją siłę i brutalność.
Kultura Tinglit, Alaska, XVII w.

Naczynia ceramiczne kultury Nazca, Peru, 100 p.n.e. – 700 n.e.

Inkaska kobieta z dzieckiem.

Peruwiańska ceramika z kultur Nasca i Mochica, z okresu 100 p.n.e. – 700 n.e. Jedynie w środku na dole, głowa wojownika, pochdzi z Meksyku, kultura Azteków - 1350 – 1521 n.e.

Tkanina z wizerunkami bogów niosących głowy wrogów jako trofea. Okolice Trujillo, Peru (800-1350 n.e.)

Płód wewnątrz macicy, Kultura Inca (1400-1533), Cuzco, Peru

Miska, Kultura Quimbaya Kolumbia (200-1000 n.e.)

Wyroby ze złota, kultura Quimbaya Kolumbia (200-1000 n.e.)

Figurki bóstw, Kultura Quimbaya Kolumbia (200-1000 n.e.)

„Guernica” Picassa jest stale oblężona, Trudno znaleźć chwilę, w której można podziwiać całość obrazu.

Josep Guinovart „Pierwsza Komunia św.” (1950). Autor mieszkał w Barcelonie (1927-2007).
Należał początkowo do katalońskiej grupy awangardowej Dau al Set, potem utworzył z paroma kolegami odrębną grupę Tahull.



Kościół San José de la Montaña Ojców Augustianów zbudowany w stylu neogotyckim w latach 1906-1918, zaprojektował go José María de Basterra.


Kolejny widok Muzeum Guggenheima. Widać faliste kształty jego elementów. W głębi rzeźba projektu Anisha Kapora o nazwie „Wielkie drzewo i oko”.

I jeszcze jeden widok Muzeum. Bez programu komputerowego nie udałoby się dopasować składających się nań elementów.

Architektura wnętrza Muzeum stanowi osobne dzieło sztuki. Centralną jego część stanowi olbrzymie, wysokie atrium, otoczone trzema piętrami galerii i sal ekspozycyjnych.

Jeszcze jeden widok fragmentu atrium i jego otoczenia.

Ściany/mury wewnątrz Muzeum są chyba jeszcze bardziej krzywoliniowe, pofalowane, niż bryły zewnętrzne.

Kolejny widok pofalowanej architektury wnętrz Muzeum.

Widać ogrom budowli Muzeum, jacy mali się wydają w nim ludzie.

Korytarz trzeciego piętra w Muzeum.

Na trzecim piętrze Muzeum. W tle fragment tryptyku „Sections/Intersektions”, którego autorem jest Sol DeWitt.


Na początku lat 80. Gilbert i George zaczęli barwić kolaże fotografii jaskrawymi kolorami, tym samym żartobliwie przywołując tradycję kościelnych witraży. Zaczęli również zatrudniać obsady młodych mężczyzn, z których wielu pochodziło z ich okolicy, aby tworzyć duże, odważne graficznie i prowokacyjne kompozycje. W Waking artyści zajmują centralne miejsce w symetrycznej i intensywnie kolorowej kompozycji wielopostaciowej. Otaczają ich młodzieńcy i chłopcy reprezentujący bohaterów, starannie komponujący narracje w obrazie. Młoda publiczność ogląda, jak artyści, których twarze przekształciły się w maski pod wpływem nakładanego koloru, naśladują horror pewnego rodzaju wewnętrznego przebudzenia, być może przejścia od dzieciństwa do dojrzałości, co wydaje się sugerować powtarzalność postaci artystów w trzech różnych skalach.




Tu widać więcej stropu hali z instalacją „The Matter of Time”

To już koniec? Wyjście na zewnątrz?

No i jak przeżywało się czas „rzeczywisty” a jak „percepcyjny”?

poprzednie na dół strony
następne na górę strony
.
Widok na willę od strony ogrodu.
.
Inny widok willi, również z ogrodów.











Jošt (znant też jako Jobst albo Jadok) był bratankiem Karola IV. Urodzony w 1950 r. Karierę zaczynał jako margrabia Moraw, nastęnie elektor brandenburski oraz książę Luksemburga (1388-1411), zakończył jako król niemiecki, obrany w 1410 r. w opozycji do Zygmunta Luksemburga. Zmarł krótko potem.
poprzednie na dół strony
następne na górę strony
Nagrodę ustanowił Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze”. Jej fundatorami są rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezydent Krakowa i Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie. Wyboru laureatów dokonuje kapituła, której przewodniczy rektor UJ. Nagroda jest przyznawana w dwóch kategoriach:
- za twórczość w duchu dialogu,
- za inicjatywy społeczne na rzecz dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej.
Prelegenci: kard. dr hab. Grzegorz Ryś, rabin prof. Abraham Skorka, s. dr Katarzyna Kowalska NDS, moderator: prof. Henryk Pietras SJ.
Jak napisano: Celem panelu jest próba zrozumienia trudnych relacji między judaizmem a chrześcijaństwem na przestrzeni dwóch tysięcy lat. Żadna ze stron nie jest jednorodna i w ciągu wieków pojawiały się bardzo różne stanowiska co do rozumienia się nawzajem i wzajemnej akceptacji. Panel poświęcony jest próbie odpowiedzi na pytania: W jakim stopniu możemy się współcześnie wzajemnie ubogacać i stawać się coraz bardziej Pawłową oliwką? Czy chrześcijaństwo może stać się inspiracją dla judaizmu, a judaizm dla chrześcijaństwa?
Prelegenci: prof. Stanisław Krajewski, ks. dr Manfred Deselaers, prof. Łukasz Tomasz Sroka, red. Janusz Poniewierski, Moderator: red. Henryk Woźniakowski
Jak napisano: W bieżącym roku przypada 24. rocznica publikacji oświadczenia Dabru Emet – Mówcie prawdę. Zbliżający się jubileusz jego ogłoszenia skłania do refleksji nad prawdą relacji żydowsko-chrześcijańskich i chrześcijańsko-żydowskich. W Dabru Emet żydowscy rabini i teologowie traktując obie strony jako równorzędne wspólnoty, kroczące własnymi drogami do tego samego Boga, piszą: Mówiąc tylko w swoim imieniu — jako grupa żydowskich naukowców ponad podziałami na poszczególne odłamy judaizmu — wierzymy, że jest czas, aby Żydzi poznali wysiłki czynione przez chrześcijan, by wyrazić szacunek dla judaizmu. Wierzymy, że nadszedł czas, by Żydzi zastanowili się, co judaizm ma teraz mówić o chrześcijaństwie. Jako pierwszy krok proponujemy osiem zwięzłych stwierdzeń o tym, jak Żydzi i chrześcijanie mają odnosić się do siebie nawzajem. Mając na uwadze treść i kontekst powstania tego dokumentu pojawia się pytanie: jak Żydzi i chrześcijanie odnoszą się dzisiaj do siebie? Czego się nauczyliśmy o sobie, i od siebie, nawzajem, a co jeszcze przed nami?

Laudację dla Roberta Szuchty napisaną przez prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego odczytał jego zastępca, Bogusław Kuśmider. Podkreślił zasługi laureata na rzecz upowszechniania historii Żydów wśród młodzieży oraz uwrażliwiania ich na wszelkie akty dyskryminacji. Zaznaczył, że laureat jako dydaktyk naprawia zaniedbania sprzed 1989 roku, kiedy temat był przez władze traktowany marginalnie, w kategoriach walki propagandowej.
Nasz laureat wyszedł przed laty z założenia, że prezentowanie młodzieży złożoności stosunków Polaków i Żydów podczas II wojny światowej przyczyni się do ich polepszenia w teraźniejszości...
Robert Szuchta dba o to, aby polscy uczniowie nie byli biernymi i obojętnymi, potrafili rozpoznać niesprawiedliwość i wiedzieli, w jaki sposób mogą przeciwstawić się złu, zwłaszcza w obliczu nasilających się ekstremizmów.
Robert Szuchta wspomniał mi.in., że zaczynając pracę jako nauczyciel, sam niewiele wiedział o historii polskich Żydów i szybko doszedł do przekonania, że jego przekaz jest „ułomny, bardzo kaleki, a przez to nieprawdziwy”. Nie ma historii Żydów bez historii Polski, tak jak nie ma historii Polski bez historii Żydów polskich. To awers i rewers tej samej monety. Ten świat przestał istnieć w czasach Zagłady - mówił laureat.
Wielokrotnie zadawano mi pytania, dlaczego zająłem się właśnie tą tematyką. Dziś odpowiem, że ważne było dla mnie pytanie, czy ta historia, która wydarzyła się w moim mieście, mnie dotyczy; jeśli tak, to w jakim stopniu. Sam musiałem znaleźć pytania i te pytania zadaję do dziś uczennicom i uczniom.

Laudację dla Agnieszki Cahn wygłosił rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Jacek Popiel. Przemilczenia o historii żydowskich mieszkańców Myślenic stały się dla Agnieszki Cahn bodźcem do podjęcia własnych studiów.
Długoletnie, intensywne wysiłki pani Agnieszki, współzałożycielki stowarzyszenia Wspólnota Myślenice, wydały ostatecznie bardzo obfity plon. Najpierw udało się jej sporządzić listę zawierającą ponad tysiąc potwierdzonych nazwisk mieszkańców Myślenic, którzy z powodu swojego żydowskiego pochodzenia padli w trakcie wojny ofiarą niemieckich represji. Następnie uruchomione zostały przy jej udziale liczne przedsięwzięcia edukacyjne i kulturalno-artystyczne. W 2004 roku na fasadzie jednej z kamienic udało się zamieścić tablicę upamiętniającą związane z miastem żydowskie ofiary Zagłady.
Agnieszka Cahn odbierając nagrodę, nawiązała do obecnej sytuacji w Izraelu. W tym roku po raz kolejny zobaczyliśmy, że to, co nie miało się nigdy więcej powtórzyć, powtarza się znowu, często w coraz tragiczniejszych wersjach i odsłonach. Waga i wartość wzajemnego rozumienia się różnych kultur wzrasta, ale wraz z nią wzrasta liczba tych, którzy deklarują sprzeciw wobec dialogu, promując w jego miejsce konflikty, nienawiść, wojny.
poprzednie na dół strony
następne na górę strony
Dlaczego potrzebny jest Marsz Równości?
Ponieważ osoby LGBTQ+ nie czują się w Polsce bezpieczne. Ponieważ wiele osób boi się ujawniać i kryje się ze swoją orientacją czy niebinarnością płciową. Spotkają się z wrogością, zwłaszcza ze strony różnych ugrupowań prawicowych, którzy walkę z nienormatywnością płciową wzięli na swe sztandary. Prowadzona jest propaganda pełna nieprawdy i manipulacji skierowana przeciwko „tęczowym”. Powszechna jest ignorancja co do przyczyn nienormatywności, często przedstawia się ją fałszywie jako „psychiczną skłonność” w domyśle coś nabytego a nie coś wrodzonego. Prawa osób LHBTQ+ są naruszane, często usiłuje się je ograniczać, wbrew konstytucji.
Osoby nienormatywne mają takie samo prawo do organizacji Marszu Równości, jak nacjonaliści do Marszu Niepodległości, a nawet większe, bo podczas Marszów Niepodległości zdarzają się nawoływania do przemocy.
Zbierają się uczestnicy Marszu pod Muzeum Narodowym.
Uczetników marszu wita i pozdrawia Aleksander Misztalski, prezydent Miasta Krakowa.
Jeden z młodszych uczestników Marszu. Całkiem sporo dzieci towarzyszyło rodzicom.
Jak widać wielu rodziców, popiera swe nienormatywne dzieci..
poprzednie na dół strony
Następne na górę strony

Uroczystość otwiera Marcin Pera, prezes Fundacji im. Jerzego Turowicza.

Sala zamienia się w słuch.

Adam Szostkiewicz wygłaszał laudację Mariana Trurskiego.

Laureat z dyplomem Hinorowego Obywatelstwa.

Przed południem odbyła się debata „Drogi (do) Europy. Wczoraj i dziś”. Powyżej na zdjęciu uczestnicy dyskusji. Od prawej Jan Tombiński, Bożena Gierat-Bieroń, Róża Thun i prowadzący debatę Adam Szostkiewicz.
– Gdyby ci trzej faceci, Schuman, De Gasperi i Adenauer nie byli chrześcijanami w najlepszym tego słowa znaczeniu to nie przeskoczyliby tych uprzedzeń, które mieli między sobą tuż po wojnie. Oni szli za służbą – rozpoczęła Róża Thun – Schuman wiedział, że służy ludziom, był gotowy przegrać wszystko by powstrzymać rzezie, którymi była naznaczona dotychczasowa historia Europy, by zacząć proces jednoczenia.
– Unia Europejska jest narzędziem dla krajów członkowskich dzięki którym ich suwerenność nie jest osłabiona, tylko wzmocniona. Wyobraźcie sobie Państwo, że jesteśmy poza tymi strukturami wobec dzisiejszych kryzysów. Czy bylibyśmy silniejsi, czy słabsi? Jest takie brytyjskie powiedzenie, że lepiej jest przy stole niż w menu – mówił Jan Tombiński. Wtórowała mu prof. Bożena Gierat Bieroń, która powołując się na kanadyjsko-amerykańskiego psychologa Stevena Piknera mówiła, że żyjemy w najlepszym możliwym świecie w jakim mogliśmy żyć. Że żyjemy, jako przedstawiciele świata zachodniego. w dobrobycie, pokoju, opanowaliśmy szereg chorób i innych przeciwności losu.
Dyskusja skupiła się głównie wokół zagrożeń i wyzwań przed jakimi stoi dziś Europa. Jako podstawowe dyskutanci wskazywali nie tylko te oczywiste, zewnętrzne zagrożenie wojną oraz kwestię migracji, ale też wewnętrzne problemy związane ze wzrostem znaczenia populistów i nacjonalistów, deficytami w komunikacji z obywatelami oraz ubogim dyskursem intelektualnym, filozoficznym. Jednocześnie, co warte zauważenia, pozytywnie wszyscy paneliści odpowiedzieli na pytanie prowadzącego dyskusję Adama Szostkiewicza „Kto z Was wierzy, że Unia Europejska dotrwa do setki”. Równie optymistycznej odpowiedzi w głosowaniu podsumowującym debatę udzieliła zgromadzona w Goszycach publiczność.

Magdalena Smoczyńska z Marianem Turskim podczas przerwy obiadowej.
Jerzy Turowicz w kwietniu 1945 pisał: – Europa to empatia wobec słabszego, alienowanego.
poprzednie na dół strony
Następne na górę strony


Przyjaciele ks.Adama Bonieckiego czekają przed kościołem, by mu złożyć gratulacje.

Czekają też najważniejsze osoby z Tygodnika Powszechnego.

Prowadzący uroczystości, zastępcy redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, Ewelina Burda i Michał Kuźmiński, przypomnieli wydarzenia, które miały miejsce dokładnie dziewięćdziesiąt lat temu. Pośród nich, obok urodzin Jubilata, znalazły się: pierwszy film o Kaczorze Donaldzie, debiutancki koncert Elli Fitzgerald oraz inauguracja budowy kopca Piłsudskiego w Krakowie.

Część artystyczną wypełniło Ibrahim Trio (Joachim Mencel, Szymon Madej i Wassim Ibrahim), które zaprezentowało muzykę Lewantu, łącząc w swojej interpretacji tradycyjne brzmienie i stylistykę z muzyką elektroniczną i jazzem.


Zaraz rozpocznie się dzielenie urodzinowego tortu.

Potem, w trakcie poczęstunku, toczyły się rozmowy w różnych konfiguracjach. Uczestnicy wymieniali wrażenia a także niewinne towarzyskie ploteczki.
poprzednie na dół strony
Następne na górę strony
Konferencja jest organizowane przez Fundację im. bpa Tadeusza Pieronka, współorganizatorem Konferencji jest Komisja Konferencji Biskupów Unii Europejskiej.
Rafał Budnik, prezes Zarządu Fundacji im. bp. Tadeusza Pieronka
Andrzej Halicki, wiceprzewodniczący Grupy Europejskiej Partii Ludowej w PE
dr Adam Jarubas, współprzewodniczący Delegacji Polskiej w Grupie EPL w PE
ks. dr Manuel Barrios Prieto, sekretarz generalny COMECE
dr Jan Olbrycht członek Team Europa Direct, Fundacja Roberta Schumana w Luxemburgu.



Wystąpienie wprowadzające: prof. Chantal Delsol, francuska filozof, dyrektorka Ośrodka Studiów Europejskich na Uniwersytecie Marne-la-Vallee w Paryżu
Paneliści:
Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”
prof. Piotr Sztompka, prawnik i socjolog, profesor honorowy Uniwersytetu Jagiellońskiego
Moderacja: ks. Kazimierz Sowa, dziennikarz i publicysta
Wystąpienie wprowadzające: Herman Van Rompuy, pierwszy stały przewodniczący Rady Europejskiej w latach 2009-2024, premier Belgii w latach 2008-2009
Paneliści:
Elżbieta Bieńkowska, przewodnicząca brukselskiego think tanku Centre for European Policy Studies, była komisarz Unii Europejskiej
Ján Figel’, były komisarz Unii Europejskiej, w latach 2000-2003 główny słowacki negocjator w sprawie akcesji Słowacji do Unii Europejskiej
Adam Szłapka, minister do spraw Unii Europejskiej w Rządzie RP
Moderacja: Jan Tombiński, Charge d'affair RP w Niemczech

Herman Van Rompuy wygłasza wprowadzenie do II sesji panelowej, obok Jan Tombiński.

II sesja panelowa - od lewej Jan Tombiński, Ján Figel', Elżbieta Bieńkowska, Adam Szlapka.

Po sesji dyskutuję z Adamem Szlapką - dlaczego anty-europejczycy potrafią robić skuteczniejszą propagandę w mass mediach niż pro-europejczycy?

Pamiątkowe zdjęcie z Bożeną.

Z przyjaciółmi uczestniczącymi w Konferencji
Herman Van Rompuy – pierwszy stały przewodniczący Rady Europejskiej w latach 2009-2014, premier Belgii w latach 2008-2009
prof. Jerzy Buzek – przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach2009-2012, premier RP w latach 1997-2002
Wystąpienie wprowadzające: bp dr Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców
Diego Fernández-Maldonado Delpino, rzecznik ds. migracji, Caritas Spain
abp Cyril Vasiľ SJ, greckokatolicki eparcha Koszyc, były sekretarz generalny Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich
dr Jose-Luis Bazán, sekretarz Komisji COMECE ds. Migracji i Azylu
Moderacja: dr Jan Olbrycht, członek Team Europa Direct, Fundacja Roberta Schumana w Luxemburgu.
.
III sesja panelowa, od lewej: dr Jan Olbrycht, dr Jose-Luis Bazán, abp Cyril Vasiľ SJ, Diego Fernández-Maldonado Delpino.
:
Paneliści:
dr Oleh Turiy, prorektor ds. współpracy strategicznej Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie
o. prof. Thomas Schwartz, dyrektor generalny Renovabis
prof. Gregory M. Reichberg, profesor w Instytucie Badań nad Pokojem w Oslo
prof. Vaja Vardidze, były rektor Sulkhan-Saba Orbeliani University w Tbilisi
Moderacja: Maciej Zakrocki, publicysta i dziennikarz TVP, członek Team Europe Direct

Oleh Turly mówił, że błędem krajów zachodnich był rozwój stosunków handlowych z Rosją, po upadku ZSRR bez postawienia warunku
dekomunizacji i przeprowadzenia lustracji. Imperializm sowiecki i przedsowiecki cały czas były żywe.poprzednie na dół strony
Następne na górę strony

Ceremonię prowadził Jarosław Borowiec.

Anne Applebaum otrzymała nagrodę za dorobek dziennikarski i pisarski, który jest szczególnie cennym i ważnym wkładem w opis historii Europy Środkowo-Wschodniej, transformacji krajów postkomunistycznych w kierunku demokracji, a także za wskazywanie konieczności zastanawiania się nad stanem dzisiejszej demokracji. Nagroda jest także wyrazem docenienia dbałości o najwyższe standardy dziennikarskie, co w czasach kryzysu dziennikarstwa i mediów w ogóle jest szczególnie ważne.




Uroczystość zakończył recital pianisty Krzysztofa Książka.poprzednie na dół strony
następne na górę strony

Rozmowy u Piotra Magosza w Lalikach w piątkowy wieczór. Osobom z dalsza Piotr zapewnił nocleg w swoim domu.

Wreszcie idziemy po śniegu - poniżej, na dole śniegu nawet na lekarstwo.

Przechodzimy nad potokiem Bystra,

I osiągamy przecinkę graniczną, nieco powyżej przełęczy Orawskie Bory.

W drodze na Wilczy Groń.

Przed podejściem na Hrubą Buczynę otwiera się widok na północ.

Schronisko-bacówka pod Krawców Wierchem, na skraju polany Krawculi. RObimy zdjęcie grupowe.
poprzednie na dół strony
następne na górę strony

Na tym gupowym zdjęciu (fot. Adam Walanus) widać jak wielu nas było. A to nie wszyscy uczestnicy.

Głównym naszym zakwaterowaniem był Spa Resort „Pieniny”. z obszerną salą restauracyjną, tarasem, rozległym trawnikiem i innymi wygodami.

Nie wszyscy się pomieścili w „Pieninach”. Na szczęście, naprzeciwko był drugi obiekt, „Umina”.

Dla zakwaterowanych w „Uminie” pewną rekompensatą za odległość od „Pienin” był wspaniały widok na jezioro czorsztyńskie i Tatry w dali.

Dnie zaczynaliśmy Mszą św. (uczestnictwo nie było obowiązkowe, ale było liczne).

Czas wolny w środku dnia wykorzystywaliśmy m.in. na zwiedzanie okolicy. Powyżej grupa uczestników przed „pustelnią” czyli willą Oleńka, którą postawiono i podarowano Oldze Małkowskiej współzałożycielce harcerstwa.

Ruiny zamku w Czorsztynie.

Widok na zamek w Niedzicy.
.
Przełom Białki między Obłazową a Kramnicą (Kramnica na zdjęciu).

Widok na Tatry z okolic Czorsztyna.

Panorama Tatr ze szlaku z Czorsztyna na Trzy Korony.

Kościół w Krościenku.

Latający Mnich pod kościołem w Krościenku.
W 2010 roku nakręcono o nim film „Latający mnich i tajemnica Da Vinci”.

Przyjaciele, z którymi wybrałem się do wąwozu Homole, na tle Beskidu Sądeckiego.

Widok ze Wdżaru na południowy zachód.

Widok ze Wdżaru na południowy wschód.

Bocian na łąkach Nowej Białej.

Kolorowe są łąki pienińskie

Na szlaku z Czorsztyna ku Trzem Koronom.

Wieczorne śpiewy.

Ciut antycypowane urodziny ks. Adama Bonieckiego, który niebawem ukończył 90 lat.poprzednie na dół strony
następne na górę strony
Najpierw, w piątek 11 października był wieczorny koncert Viva Polonia. Zaczał się uwerturą do opery Beethovena Koriolan dyrygował Łukasz , potem był koncert Aleksandra Tansmana na skrzypce i orkiestrę. Grała Viviane Hagner, fenomenalna skrzypaczka. Wykonanie fantastyczne, niezwykła biegłość i to smyczkowania, i flażoletów i niezwykły ton skrzypiec. Po Tansmanie, symfonia F-dur op. 14 Emila Młynarskiego wypadła blado.



Sala obrad w Pałacu Działyńskich wypełniona uczestnikami.



• prof. Anna Wolff-Powęska, historyk idei, profesor nauk humanistycznych, specjalistka w zakresie stosunków polsko-niemieckich;
• Danuta Kuroń, działaczka społeczna i historyczka, działaczka opozycyjna w okresie PRL, współorganizatorka struktur podziemnej „Solidarności” na Lubelszczyźnie, redaktorka czasopism związkowych drugiego obiegu.
• dr Hanna Machińska, prawniczka i działaczka społeczna, zaangażowana w walkę z dyskryminacją, ksenofobią i nietolerancją, nauczycielka akademicka, doktor nauk prawnych, w latach 1991-2017 dyrektorka Biura Rady Europy w Warszawie, w latach 2017–2022 zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich;
• Prowadził: Konrad Stanowicz
Co to jest obywatelskość? Tradycyjnie obywatel to ten, który posiada ziemię, nieruchomość, czyli obywatelskość = posiadanie. Ale obecnie klasa średnia przechodzi kryzys.
Obywatelskość kontra opresyjna władza. Władza powinna respektować prawa człowieka. Organy państwa powinny być zgodne z prawem. Już pierwsze rządy PIS były niezgodne z tym. Postulat przywrócenia kary śmierci, sprzeciw wobec konwencji stambulskiej o przemocy wobec kobiet, strefy wolne od LGBT. Dużo złego uczyniło Ordo Iuris. Były szykany wobec różnych protestów obywatelskich.
Nic nie powstanie samorzutnie bez człowieka, ale nic nie przetrwa bez instytucji. Praca organiczna i prawa podstawowe, niezbywalne. W Polsce akcja społeczna organizowała się nie w celach społecznych ale w oporze przeciw opresyjnemu państwu. I tak powstało społeczeństwo o najmniejszym zaufaniu do instytucji państwowych.

• Agnieszka Kosowicz, założycielka i prezeska Fundacji Polskie Forum Migracyjne;
• Jan Murawski, sekretarz warszawskiego KIK i współorganizator wielu inicjatyw na rzecz integracji uchodźców z Ukrainy
uczestnicy kolejnego panelu: „My wobec wyzwania integracji” (Jak możemy się zaangażować – nasz wkład w procesy integracyjne) Oprócz nich, w panelu uczestniczyła:
• Anna Strzałkowska, socjolożka, aktywista Związku Miast Polskich w Zespole ds. Praw Człowieka i Równego Traktowania;
• Z moderował: Filip Flisowski
Mówiono o podziałach w Polsce i Europie. O problemie imigrantów i ich konfliktów z mieszkańcami. Także o tym, że należy przyjmować uchodźców. Dylemat: wojna, izolacja czy dialog, powinien być rozstrzygnięty na rzecz dialogu. Gorszące jest, że Tusk chce odrzucić prawo azylu. Zaś dyscyplina partyjna jest zaprzeczeniem demokracji.
Wspomniano o przenoszeniu dyskusji z poziomu przekonań na poziom wartości. O współpracy, mimo podziału, która pojawia się, gdy występuje zagrożenie, kataklizm, np. powódź. Mówiono jeszcze o integracji kulturalnej ale także integracji społecznej
1. Wiele wojen jest winą wielkich korporacji, które korumpują lokalnych przywódców, dostarczają broń, a nieraz przysyłają wojsko. Jak w Środkowo-Afrykańskiej Republice. Uchodźcy uciekają nie tylko przed nędzą, ale nieraz przed służbą w zbrodniczej armii.
2. Szlak przez granicę białoruską jest i tak bezpieczniejszy niż przez morze w łodziach. Jakkolwiek by działali Łukaszenko i Putin. Tyle, że bilety lotnicze i wpuszczenie do Białorusi (wizy?) to ich domena.
3. Fałszywe są argumenty antyimigracyjne: nasze państwo ubogie, nie ma pieniędzy na integrowanie uchodźców, jest ordo caritatis, hierarchia przychodzenia z pomocą – najpierw bliżsi, potem dalsi.
4. Niemniej każdy kraj ma „pojemność na imigrację”. Po jej przekroczeniu państwo przestaje działać, dochodzi do anarchii, rodzą się mafie itd.
5. Terroryzm rodzi się z frustracji drugiego i trzeciego pokolenia. Są one rozdarte między tradycją ojczystą a lokalną, których nie umieją zintegrować. Znów tu trzeba etnografów i socjologów, którzy umieliby w tym pomóc. Często udaną integrację utrudniają prawicowcy w rodzaju naszej Konfederacji.
6. Nie całkiem jest prawdą, że przy bliższym poznaniu okazuje się, że imigranci i my jesteśmy tacy sami. Czasem wręcz przeciwnie. Zdarzają się różnice mentalności, obyczajowości, tego, co przyjmuje się za oczywistości itd. Szczególnie uwidacznia się to w małżeństwach mieszanych.

Przyszły także trzy Bamberki, w tradycyjnych strojach (w takich strojach uczestniczą w procesji na Boże Ciało).

Bożena w towarzystwie bamberek.


Widok z Pałacu Działyńskich na poznański Stary Rynek.



Fragment galerii Jerzego Piotrowicza. Jest to jedno z miejsc spotkań poznańskiego Klubu „TP”.





Kościół parafialny na Jeżycach, w którym przystąpiłem do pierwszej komunii św. i do bieżmowania.

Koło kościoła zakonnice prowadziły przedszkole, do którego przejściowo uczęszczałem.

Za mego dzieciństwa, w Parku na Sołaczu można było wynająć łódkę i popływać po jeziorze. Bardzo to lubiliśmy. Dziś nie ma o tym mowy.

Fragment „Teatralki” znanej czytelnikom książek Małgorzaty Musierowicz.

Kościół Dominikanów, do którego nieraz przychodziliśmy na Msze św. konwentualne.
poprzednie na dół strony
następne na górę strony
Numer 4
Numer 5
Numer 6


Na zdjęciu prof. Anna Czaplicka podczas spotkania pt. „Smog w mieście smoka”.

Zdjęcie zrobione jest podczas spotkania z Agniszką Cywińską.

Na zdjęciu jedno ze spotkań z Tomasze Stawiszyńskim, który odpowiadał m.in. na pytania „Jak być sobą?” – Być sobą - czyli właściwie kim? Czy tożsamość jest czymś co konstruujemy, czy jest nam narzucona? A może jest nieznanym lądem do odkrycia?
„Jak nie współczuć?” – czyli jak współczuć mądrze. Czym różni się współczucie, empatia, współodczuwanie i wczucie; jak znieść ilość cierpienia w świecie. Czy współczucie jest w ogóle czymś, co można oceniać moralnie?

Na ekranie fragment jednego z najstarszych rękopisów Nowego Testamentu, podczas spotkania z Michałem Wilkiem pt. „Krytyka tekstu”
O najstarszych zachowanych fragmentach Biblii. O najważniejszych kodeksach, różnych wariantach tekstu Biblii i zależnościach między rękopisami.



poprzednie na dół strony
następne na górę strony
Nim śpiewy się zaczną, czym chata bogata tym rada.
Jeszcze chwila i zaczniemy śpiewy.
Na dobry początek, jeszcze w domu, przy stole.
Drobny deszczy sprawił, że śpiewy przeniosły się do altany. Śpiewy inicjuje Jaś Marchaj
Dołączają się Andrzej Mróz z Marylą.
Część uczestników .
Inna grupa uczestników.
Następnego dnia - ogród w Ponikwi.
poprzednie
na górę strony





I jeszcze raz Górówka pronoe - tym razem można zobaczyć spodnią stronę jej skrzydeł.


A ten Admirał Vanessa atalanta wyróżnił się tym, że usiadł mi na plecach. Było to pod Kajasówką 29 czerwca 2024.
poprzednie
na górę strony
Poprzednie wiadomości rodzinne | Następne wiadomości rodzinne |
Powrót do strony rodzinnej | Powrót do strony głównej